6 członków
7 dyskusji
1 nowych odpowiedzi
15 członków
9 dyskusji
2 nowych odpowiedzi
14 członków
6 dyskusji
0 nowych odpowiedzi
3 członków
4 dyskusji
2 nowych odpowiedzi
Cześć! Potrzebujemy Waszej porady w kwestii „pasażerów na gapę”. Mój shih tzu jest właśnie świeżo po wizycie u fryzjera, obcięty na krótko, co miało nam ułatwić przeglądanie sierści. Mimo to, po dzisiejszym spacerze przyniósł do domu dwa kleszcze! 😬 Przez cały rok regularnie podajemy Symparicę, więc teoretycznie jesteśmy chronieni. Mam do Was dwa pytania: • Czy u Was też zdarza się, że mimo tabletek kleszcze i tak wczepiają się w psa (nawet jeśli potem giną)? • Stosujecie jakieś dodatkowe wsparcie (np. spraye naturalne, olejki), żeby w ogóle odstraszyć je od wskakiwania na psa?
Czy ktoś wie czy pies łatwo zaraża się wirusem ptasiej grypy? Ostatnio z każdej strony o tym trąbią. Faktycznie na ulicach dużo jest martwych gołębi i szpaków. Wczoraj mój obwąchał truchło takiego gołębia. Przeczytałem, że nawet od odchodów ptasich psy moga sie zarazic, jaka jest szansa że cos sie stanie?
Hej, mam trochę wyrzuty sumienia po dzisiejszym spacerze i nie wiem czy dobrze zrobiłam. Byłam dziś jak co rano na spacerze z moimi psami. W pewnym momencie zobaczyłam dużego psa biegnącego w naszą stronę (owczarek niemiecki). Był bez smyczy i biegł prosto na nas kiedy tylko zobaczył moje psy. Z daleka wyglądał na nabuzowanego, nie jak pies który chce się tylko przywitać. Moje psy od razu się zestresowały, zaczęły się cofać i patrzeć w jego stronę. Ja też się przestraszyłam, bo był naprawdę spory i biegł dość "agresywnie" w naszą stronę. Za nim zaczęła krzyczeć jakaś kobieta (oczywiście była to jego właścicielka) i wołała tego psa bardzo nerwowo. Brzmiało to trochę tak, jakby sama wiedziała, że zaraz może być problem... To mnie tylko bardziej zestresowało. Pies był już bardzo blisko nas, moje psy zaczęły panikować, a ja w tym momencie też po prostu spanikowałam i psiknęłam w niego gazem pieprzowym. Pies się oczywiście zatrzymał, zaczął popisywać i trzeć łapą o pysk. Po chwili dobiegła właścicielka, strasznie oburzona... zaczęła mówić że jej pies jest łagodny i że nie miał prawa nic zrobić... Wywiązała się lekka kłótnia, ale skończyło się tylko tym, że każdy się rozszedł w swoją stronę. Ja szczerze mówiąc dalej nie wiem co o tym myśleć. Pierwszy raz w życiu coś takiego mi się zdarzyło i nigdy nie sądziłam, że będę w takiej sytuacji. Po prostu bałam się o siebie i swoje psy. Czy przesadziłam? Czy ktoś miał podobną sytuację? 😕
Bardzo ważnym elementem treningu jest taka gumowa zabawka przywiązana do grubego sznurka. Opiekun Chucka cały czas nosi ją przy pasku i używa jej jako nagrody dla psa po dobrze wykonanym zadaniu.
Cieszę się, że psy nie potrafią googlować bo mój pies ma jakieś skłonności hipochondryczne (jeśli takie słowo istnieje)... W pamięć utknęła mi sytuacja sprzed kilku miesięcy - Arczi bawił się taką gumową piłką, nagle słyszę, że zaczął piszczeć. Podchodzę do niego, a on z jedną łapką w górze stoi nad tą piłką. Wyglądało to co najmniej jakby wykręcił sobie łapkę podczas zabawy i coś go bolało. Oczywiście ja panika biorę go na ręce dotykam łapki żeby zobaczyć czy jak ruszam to go nie boli i.... nic, kompletnie. Myślę sobie dobra, jakoś przekręcił łapkę i go chwilę pobolała, już jest okej... Odstawiam go z powrotem, mijaj 10 sekund, a ten puchacz znowu łapka do góry i kuleje. Wtedy już się poważnie wystraszyłam, nawet umówiłam wizytę u weta. Tylko coś nie dawało mi spokoju no bo co mogło by się takiego stać przy zabawie gumową piłeczką. Sprawdzam raz jeszcze... CO SIE OKAZAŁO... miedzy paluszkami miał mikroskopijny liść, dosłownie był on wielkości pestki arbuza... Zdjęłam liść, Arczi ożył jaby nigdy nic. Takich sytuacji ogólnie było już 5. Dodam tylko, że kiedy naprawdę uderzy się podczas biegania czy cokolwiek innego to kompletnie się tym nie przejmuje.